Wstał z fotela i podszedł do łóżka, usiadł obok kolegi, klepnął go po plecach.
-Będzie dobrze oznajmił Zobaczysz. Damy sobie radę we dwóch - w jego głosie nie było jednak całkowitej pewności.
Vesper odwrócił się do niego i uśmiechnął blado. Ciężko wypuścił powietrze i położył głowę na ramieniu kapitana Nocarzy. Nidor aż czuł namacalne wręcz cierpienie swojego podwładnego. Nie, nie podwładnego. Ani podopiecznego. Swojego przyjaciela. Przez to wszystko nawiązała się między nimi więź i Nocarz był pewien, że to mimo wszytko, obojętnie co by się nie stało, tak zostanie. Mimowolnie bez udziału rozumu, delikatnie przygarnął bliżej skulonego, ukrywającego twarz w dłoniach Vespera. Ten najpierw nie zareagował, lecz po chwili, czując lekkie gładzenie szerokiej dłoni po plecach i twardy podbródek przyjaciela wbijający się mu w głowę, otrząsnął się. Na początku nie wiedział, co ma zrobić. Jak zareagować na tak jawną próbę pocieszenia go przez starszego stopniem. Czy obruszyć się i wykrzyknąć, żeby go nie pocieszać jak małe dziecko, czy przytulić się ciaśniej do piersi kolegi i odpocząć w jego ciepłych objęciach od tej narastającej i coraz cięższej atmosfery. Wybrał drugą opcję. Wybrał ją mimo stanowczego sprzeciwu jego silnego, męskiego libido. Nigdy nie był z kimś bliżej związany, nawet z rodziną. Przez to trafił do Nocarzy. Uśmiechnął się pod nosem. Przecież to się tu nie zmieni. To, że było mu teraz dobrze i czuł się bezpiecznie w objęciach drugiego mężczyzny
Zaśmiał się chrapliwie. To zwróciło uwagę Nidora, który odsunął się od niego lekko, tylko tyle, żeby zobaczyć twarz młodego Nocarza przyciśniętą do swojej piersi. Poczuł się odrobinę zmieszany. Nie był w pełni świadomy, że trzyma Vespera tak blisko siebie, że obejmuje go tak... troskliwie...
-Vesper... Ja... - Nie zdążył skończyć, choć wcale nie było pewne, czy ma jeszcze co kończyć. I tak był wystarczająco zmieszany przed pocałunkiem, który nastąpił zbyt niespodziewanie, by przymroczony całym zajściem Nidor zdążył go zarejestrować. Teraz jego oczy wyrażały tylko nieme zdumienie. Usta młodszego Nocarza bardzo powoli odsunęły się od niego. Łączyła ich już tylko cieniutka niteczka śliny, jak most między ich wargami. Ręka Vespera przytrzymująca głowę Nidora opadłą luźno i spoczęła na jego udzie. Kapitan nie wiedział, co ma robić dalej, nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji. Czuł się zakłopotany. Ha! Zakłopotany to zbyt delikatne słowo. Jego podopieczny patrzył mu w oczy dziwnie rozmytym spojrzeniem, a on, jak jakiś dzieciak, nie wie, co ma ze sobą zrobić. Cholera!!! Takie rzeczy się nie zdarzają. Nagle młody Nocarz, jakby wyczuwając jego myśli i panikę, otrząsnął się. Cała gorąca i duszna atmosfera, jaka panowała w pokoju rozmyła się zostawiając tylko zimne i chłodne oszołomienie zmieszane z konsternacją. Patrzyli sobie w oczy, nie wiedząc, co zrobić. Dwóch dorosłych mężczyzn właśnie się przed chwilą pocałowało i to nie byle jak, bo kurwa z języczkiem, a oni zamiast obrócić to w żart, patrzą na siebie jak krowy na malowane wrota. Nidor planował jak najszybciej opuścić pokój, Vesper klął się w duchu za swoje niedorzeczne zachowanie, za swoją chwilę słabości spowodowaną tylko tym, że był i jest sam jak palec. Jednak żaden z nich się nie ruszył nawet na milimetr.
-Vesper, to nie powinno tak wyglądać. Ja wiem, jak się czujesz, tzn. domyślam się Nidor z trudem cedził słowa, ale najgorszym jednak dla niego nie był fakt, że cała ta sytuacja była dla niego nie przyjemna. Prawdę mówiąc tłumaczenie się swojemu przyjacielowi było dużo większym koszmarem niż
niż to co się wydarzyło.
Vesper spuścił głowę i bardzo cicho, ledwie słyszalnie potaknął. Nidor powoli wstał z łóżka, które zaskrzypiało potwornie, burząc tą, niemal niczym nieskalaną cisze. Jednak, gdy był przy drzwiach, odwrócił cię. Młody Nocarz siedział znowu skulony na łóżku z twarzą szczelnie zasłonięta rękoma, akurat na ten jeden moment podniósł wzrok na starszego wampira. W głowie kapitana Nocarzy pojawiła się krótka wiadomość.
-Czy aż tak źle całuję?" - Nidor odwrócił się, spojrzał na drzwi i na swoją rękę spoczywającą na klamce. Jak ma tak być, to niech tak będzie. Miał tylko szczerą nadzieję, że znów czegoś nie spierdoli.
Puścił klamkę i powoli ruszył w stronę siedzącego na łóżku Nocarza.
-A czy ja mam aż tak małego? Podobno wystarczy tylko jedna cyferka, by go opisać." Wysłał odpowiedz w myślach i uśmiechnął się drwiąco. W głębi duszy czekał z lekkim strachem i podenerwowaniem, a może nawet podnieceniem na odpowiedź. Ta nadeszła, lecz już nie w myślach, wypłynęła powoli z ust Vespera. Leniwym i naładowanym erotyzmem głosem.
-Się zobaczy, panie Kapitanie, się zobaczy...
To mówiło wszystko. Obaj tego chcieli i chyba nie mieli zamiaru uciekać tak, jak jeszcze przed chwilą. Nidor przypomniał sobie o skrzypiącym łóżku i założył lustro wokół pokoju, aby nikt nie zainteresował się podejrzanymi odgłosami dobiegającymi z pokoju nowego Nocarza. Vesper od razu to wyczuł i zrozumiał, że może sobie pozwolić na więcej. Wstał z łóżka, które pożegnało go cichym skrzypnięciem i szybkim krokiem podszedł do stojącego teraz przed nim mężczyzny. Siłą rozpędu przybił go do drzwi, łokciami opierając się po bokach jego głowy. Badali się pospiesznie wzrokiem, co chwilę krzyżując go i patrząc sobie w oczy. Vesper pierwszy zaczął, lekko podszczypując zębami dolną wargę przyjaciela, aby po chwili pocałować go namiętnie. Nie spodziewali się takiej reakcji ich organizmów. Kły wysunęły się samoczynnie, co wcale nie przeszkadzało w zachłannej penetracji językami ust partnera. Nidor czuł jak zaczyna kręcić mu się w głowie, a same pocałunki mimo, że tak łapczywe, nie starczają i ma ochotę na więcej. Dużo więcej. Młody Nocarz, jakby czytając jego myśli, co było bardzo możliwe, bo starszy skupiał się tylko i wyłącznie na lustrze wokół pokoju i przyjemności, którą czerpie, uśmiechnął się i odsunął, żeby znowu popodziwiać zachowanie swojego Kapitana. Ten trzymał jedną rękę u nasady jego głowy, a drugą wodził po plecach młodszego. Vesper trzymał wciąż ręce na drzwiach, które zapewniały wystarczające oparcie dla głowy Nidora. Teraz już obaj oddychali głęboko i ciężko, a to co miało się zaraz zdarzyć jeszcze bardziej ich podniecało.
Starszy wampir wykorzystał tą chwilę zamyślenia przyjaciela i zaczął znaczyć jego szyję drobnymi, mokrymi pocałunkami. Mentalnie, lekko odepchnął się od drzwi , próbując zepchnąć ich w stronę łóżka. Próba ta, jednak się nie powiodła i wylądowali obaj na biurku. Vesper niezdarnie starał się pozbyć ubrań swojego przełożonego. Cholera, w tej chwili znienawidził mundury i wszelkie służbowe wdzianka. Nidor zauważył to i zdjął szybko marynarkę i ciężkie wojskowe buty.
-Z resztą mam nadzieje sobie poradzisz. Uśmiechnął się drwiąco i nie dając Vesperowi odpowiedzieć, zamknął mu usta długim pocałunkiem. Jednak wampira nie powstrzymało to przed uszczypliwą odpowiedzią, którą wysłał mu w myślach.
-Ze wzajemnością kapitanie, zobaczymy kto sobie nie poradzi..." Na usta młodego Nocarza wypełzł grymas świadczący o wyraźnej chęci rywalizacji.
Wtedy to między kochankami doszło do niemej "walki". Ich ruchy próbujące pozbyć się ubrań partnera były coraz bardziej ostre i nerwowe. Obaj mężczyźni próbowali jak najszybciej zdjąć ubranie z partnera, a jednocześnie jak najbardziej mu przeszkodzić, żeby samemu zostać, chociażby w bieliźnie, która i tak od dłuższego czasu była dla obu zdecydowanie za ciasna. Młody wampir wykazywał się w tym pojedynku zdecydowanie większym zacięciem i determinacją, bo nie tylko pospiesznie zdejmował ubrania Nidora, ale także zostawiał na odsłaniającej się skórze małe pocałunki. Pocałunki, które nie zawsze były delikatne. Raz przygryzał pięknie wyrzeźbione ciało przełożonego, raz delikatnie je całował albo lizał. Dłuższą chwilę przystanął przy sutkach kapitana, które skubał zębami, to znowu ssał. W końcu dotarł do paska od spodni. Spojrzał w górę na twarz przyjaciela, który prawą rękę trzymał przy twarzy, jakby starał się powstrzymać od zbyt głośnych jęków rozkoszy. To tylko zachęciło go jeszcze bardziej. Po chwili mocowania się z paskiem, pozbył się spodni, a przed jego oczami ukazało się znaczne wybrzuszenie na slipkach Nidora. Uśmiechnął się lubieżnie. Nigdy wcześniej w swoim życiu nie miał przed sobą członka drugiego mężczyzny, ale działał instynktownie. Pocałował delikatnie materiał i poczuł ciepło znajdującego się pod nim ciała. Delikatny wstrząs podniecenia przeszył jego ciało. Vesper położył lewą dłoń na pośladkach przyjaciela, żeby go podtrzymać, a prawą zaczął zsuwać materiał z jego bioder. Przed swoim oczami zobaczył różową główkę penisa przełożonego. Zsuwał materiał coraz niżej i niżej, aż w końcu miał przed sobą całą nabrzmiałą męskość Nidora. Delikatnie scałował kropelkę nasienia z jego żołędzia. Wyszczerzył się w komicznym uśmiechu. Nie mógł się powstrzymać przed śmiechem. Usiadł na podłodze i patrzył w twarz oniemiałego Nidora.
-He he He, jego zzzzzzzzdecydowanie nie da się opisać jednocyfrową liczbą.
Obaj uśmiechnęli się. Nidor, rozebrał się do końca i uklęknął między nogami Vespera. Teraz Starszy Nocarz przejął inicjatywę, powoli pozbywał się ubrań podwładnego, a ten przyglądał się mu uważnie. Każdemu jego ruchowi. Temu jak błądzi rękoma po jego ciele, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, jak najwięcej reakcji ciała młodego wampira na dotyk. Vesper oddychał ciężko, ale czekał spokojnie na to, co zrobi jego przyjaciel. Podobało mu się obserwowanie jego ciała, pracy mięsni pod skórą starszego wampira. Nidor powoli ściągnął spodnie z bioder drugiego Nocarza. Co do jego bokserek miał bardziej wyrachowane plany. Pochylił się i złapał zębami za materiał bielizny. Usłyszał ciche westchnienie Vespera, które tylko bardziej go upewniło, że zdjęcie gatek w ten sposób to doskonały pomysł. Teraz obaj byli nadzy. Badali wzrokiem swoje ciała. Nidor pochylił się nad półsiedzącym Vesperem i pocałował go w usta. Błądzili językami po swoich ustach, czasami przygryzali zębami wargi. Potem Nidor zaczął zsuwać się z pocałunkami coraz niżej. Teraz to on znaczył ciało młodszego drobnymi rankami i mokrymi śladami swoich ust. Był coraz niżej... Popatrzył na twarz przyjaciela, która wyrażała błogą przyjemność. Niebezpiecznie skojarzyła mu się z widokiem renegata upojonego świeżą mocną krwią.
Męskość Vespera dumnie wypinała mu się przed twarzą. Przejechał po niej językiem i ściągnął napletek, ukazując ślicznie zaróżowioną żołądź. Usłyszał ciche syknięcie. Rozłożył szerzej nogi przyjaciela, żeby mieć lepszy dostęp, ten w odpowiedzi położył się na podłodze wbijając palce w dywan. Nidor pocałował różową główkę penisa młodego Nocarza. Poczuł lekko słony i gorzki smak jego nasienia. Prawą ręką masowała jego jądra, a lewą gładził podbrzusze i nogi kochanka. Patrzył na jego reakcje, patrzył, jak trzyma ręce przyciśnięte do twarzy i usiłuje zachować resztki samokontroli. Wtedy tez starszy wampir przypomniał sobie o lustrze. Było szczelne, a w jego pobliżu nie wyczuł nikogo. Przekazał tą wiadomość swojemu partnerowi, który odpowiedział na nią jękiem przesyconym przyjemnością. Nidor uśmiechnął się do siebie. Miał ochotę słyszeć tego typu reakcje znacznie częściej i więcej. Wziął członka Vespera do ust. Dziwne wrażenie. Nigdy nikomu nie robił laski. Zawsze było na odwrót. Przypomniał sobie, jak to w Moonwalkerze pewna śliczna Winorośl robiła mu loda po ciężkim dniu w pracy. Starał się przypomnieć sobie, jak to było i przenieść to na Vespera, a raczej jego męskość. Powoli zaczął przesuwać wargami w górę i w dół, ręką wciąż masując jego jądra. Czasami zaciskał wargi mocniej albo leciutko przygryzał. aby tylko usłyszeć ciche gardłowe westchnienie. Vesper wił się pod nim i ciężko dyszał, ale Nidor nie miał zamiaru dać mu tak szybko skończyć. Wyjął go sobie z ust i zaczął całować po całej długości, ręką delikatnie stymulując u nasady. Smakował go, liżąc z wielką przyjemnością. Kapitan Nocarzy miał świetną zabawę, nie dając swojemu podwładnemu dojść i drażniąc jego żołądź czubkiem języka. Ale on sam już był na skraju wytrzymałości. Jego nabrzmiały z podniecenia członek zaczynał go powoli bolec, więc dał Vesperowi upuścić podniecenia. Lepka sperma skropiła ich obu. Młody Nocarz popatrzył na przyjaciela, zlizującego białawą substancje z jego brzucha. Mimo, że on już raz doszedł wiedział, że to jeszcze nie koniec tej wspaniałej zabawy.
Łóżko? - wysłał pytanie do drugiego wampira.
-Łóżko - odpowiedział tamten twierdząco i pomógł młodszemu wstać i przenieść się na posłanie, które powitało ich cichym skrzypnięciem. Vesperowi przeleciało przez głowę, że jeśli kiedykolwiek będzie chciał to powtórzyć, a zapewne raczej na pewno będzie, to musi koniecznie nasmarować sprężyny tego cholernego łóżka, a jeśli to nie pomoże to nawet je zmienić.
Obaj zdawali sobie sprawę, że to co wydarzyło się przed chwilą to był dopiero początek i obaj chcieli to bardzo wyraźnie zaznaczyć swojemu partnerowi własnym zachowaniem. Nidor ponownie zaczął całować słone od potu ciało przyjaciela, które natychmiast zareagowało na te pieszczotę. Vesper ponownie był w pełnej gotowości, a jego członek dźgał starszego wampira zawadiacko w brzuch. Podniecenie ogarniające obu mężczyzn narastało z każdą minutą. Ale nie mieli ochoty jeszcze tego kończyć, symbiont pozwalał im przeciągnąć tą zabawę trochę dłużej. Kapitan Nocarzy uklęknął miedzy oplatającymi go nogami młodego wampira i zaczął całować go po szyi. Rękami błądził po plecach, od czasu do czasu zanurzając palce w gęstych włosach kochanka. Malinki na szyi Vespera piekły go lekko, dodając mu tym samym przyjemności. Sam także błądził rękoma po ciele przełożonego, po jego klatce piersiowej, pięknie wyrzeźbionym brzuchu i zgrabnych pośladkach . Ich członki stykały się , ocierając się o siebie lubieżnie. Po chwili Nidor popchnął lekko na plecy przyjaciela i patrząc mu w oczy, szukając w nich pozwolenia, rozchylił mu powoli i delikatnie nogi. Młody Nocarz nie miał nic przeciwko takiemu obrotowi sprawy. Sam nie wiedział, jak miałby się w takiej sytuacji zachować. W końcu nigdy nie uprawiał sexu z mężczyzną i nie miał zielonego pojęcia, a nawet wyobrażenia, jak to się robi. Jak się po chwili okazało, Nidor też nie był doświadczony w tych sprawach , ale miał przynajmniej pomysł, jak się do tego zabrać. Niezdarnie założył sobie nogi Vespera na ramiona i przysunął go bliżej siebie za biodra, dzięki czemu zgrabne pośladki młodego Nocarza opierały się o klatkę piersiową starszego. Miał przed sobą intymne obszary Vespera w całej okazałości. Przełknął głośno ślinkę. Po raz kolejny tej nocy zaklął w duchu i zdecydował, że raz się żyje. Dotknął wyprężonego penisa który bezwstydnie sterczał na wyciągniecie ręki. Przesuwał palcami po jego gładkiej skórze, a po palcach ściekała mu sperma wydobywająca się z żołędzia. Lepki płyn ściekał dalej miedzy nogi młodego Nocarza i jego pośladki. Tego oczekiwał Nidor. Delikatnie rozsmarował białą substancje po wejściu przyjaciela i delikatnie nacisnął. Usłyszał głośny jęk rozkoszy, zdecydowanie wyróżniający się spomiędzy cichych westchnień. Czyli dobrze trafił. Uśmiechnął się radośnie. Kontynuował to, co zaczął. Powoli delikatnie zaczął rozciągać wejście partnera, najpierw jeden palec, potem drugi, i kolejny. Vesper wił się w nieskrywanej rozkoszy, jęczał i bardzo głośno i ciężko oddychał. Nidor całował go po wewnętrznej stronie ud i penisie, lekko poszczypując i wywabiając tym z gardła drugiego mężczyzny krótkie jęki ni to bólu ni to rozkoszy. Vesper cały czas patrzy na to, co robi jego przyjaciel i nawet na chwilę nie zamknął oczu. Rękoma próbował przytrzymać się łóżka jak najmocniej mógł , palce mocno zaciskał na zmiętej już pościeli, czasami nawet przygryzał zewnętrzną stronę dłoni tylko po to, żeby nie krzyknąć rozdzierającym, podniecającym głosem. Nigdy by się nie spodziewał ani nie uwierzył, że palce w tak, według niego, dziwnym miejscu mogą dostarczyć mu tyle przyjemności. Wtedy też poczuł, że może spróbować by pójść jeszcze dalej. Nie miał siły żeby cokolwiek powiedzieć ani też przesłać przyjacielowi, wiec zaczął poruszać biodrami wyzywająco, dając do zrozumienia, że chce więcej. Nidor mimo, że zrozumiał sugestie, nie był pewny, co ma zrobić. W końcu się zdecydował i odrobinę wyprostował. Teraz tyłek młodego Nocarza spoczywał mu na udach, a jego własny wyprężony członek ocierał się główką o wejście Vespera. Kapitan Nocarzy popatrzył pytająco na swojego przyjaciela. Dobrze wiedział, że palce, a dużo od nich większy penis to dwie różne rzeczy i nie miał zamiaru ani ochoty skrzywdzić drogiej mu osoby. Myślami sprawdził lustro wokół pokoju. Zabawne, mimo tak nerwowej i podniecającej chwili, cały czas o nim pamiętał.
Vesper oddychał ciężko, lecz może tylko odrobinę ciężej od Nidora, jego oczy były zasnute mgiełką podniecenia, ale wiedział, co robi i co się z nim dzieje. I mimo wszystko z pełną powagą kiwnął głową i wysłał krótką wiadomość wprost do umysłu kochanka.
-Pocałuj mnie. To zadziałało na starszego wampira jak rozkaz. Pochylił się nad partnerem i złożył mu na ustach delikatny pocałunek. W tym samym czasie pchnął biodra delikatnie do przodu, wsuwając się powoli w Vespera. Młody Nocarz nie uciekał, ale objął partnera mocno za szyję i przygryzł wargi starszego aż obaj poczuli metaliczny smak krwi w ustach.
Na początku się nie ruszali, delikatnie się całując, aż przyzwyczają się do tej nietypowej sytuacji. Potem Vesper nieśmiało zaczął poruszać biodrami, dając do zrozumienia swojemu kapitanowi, że już jest gotów i że mogą kontynuować. Wtedy Nidor zaczął się ostrożnie się w nim poruszać, powoli wyciągał swoją męskość, a potem znowu ją wkładał. Na twarzy młodego wampira było widać bezgraniczne podniecenie i lekką nutkę bólu, gdy jego kochanek dobijał. Potem zaczęli ruszać się coraz szybciej. Kołysząc się, błądząc rękoma po ciele partnera i sprawdzając najwygodniejszy kąt penetracji, doszli do momentu, kiedy liczyła się już tylko rozkosz. Patrzyli się sobie w oczy, przeżywając to nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Przyjemność rozpływała się rozkosznie po całych ich ciałach, wstrząsając nimi przyjemnymi dreszczami zadowolenia. Czuli się po prostu dobrze, zanurzeni w drugiej osobie, czując jej bliskość i ciepło. Każdy z nich oddałby wszystko, żeby tak zostać na zawsze. Co zaskakujące, nie najważniejszą rolę odgrywała tu przyjemność czerpana z sexu. Same poczucie, że jest ktoś, z kim można porozmawiać, z kim można walczyć , z kim można przeżyć tak cudowną chwilę. To napawało ich szczęściem, które potęgowało wciąż narastającą w nich rozkosz. Co oczywiste, żaden z nich nigdy by się głośno nie przyznał, że uczucie, które czuje do przyjaciela, to może być miłość. A to co teraz robili ? To był tylko przypadek, zwykła chwila wytchnienia w tym świecie, zwykłe rozładowanie sexualnego napięcia a przynajmniej tak chcieli sobie to tłumaczyć, bo w końcu po co były winorośle.
Coraz szybsze i pewne tempo doprowadziło ich do granic, do granic raju, do granic przyjemności i słodkiego zapomnienia. Targały nimi coraz częstsze spazmy rozkoszy, a ich spocone ciała emanowały czystą chęcią spełnienia.
-Nidoooo.... - słowa przelały się samoczynnie w długi jęk przyjemności, kiedy po raz kolejny Nidor trafił, a to magiczne miejsce, od którego w głowie młodego Nocarza aż huczały fajerwerki upojenia. Pamiętał pierwszy raz, jak to się stało. Świat nagle stał się dziwnie jasny, obraz przyjaciela sprzed oczu, na którego wciąż patrzył, nagle rozmył się za gorącą podniecającą czerwoną mgiełką. Potem było tego coraz więcej. Coraz częściej czuł tą oszałamiająca wszystkie zmysły rozkosz. Zaśmiał się w duchu. Zabawne, z kobietą nigdy coś podobnego mu się nie zdarzyło, i nigdy by nie uwierzył, że jego najlepszy, a raczej jedyny przyjaciel, może dać mu coś takiego. Teraz przed sobą miał jego twarz, na której malowało się błogie upojenie chwila.
-Vespe...Vesper...mmmm...dochodzę.. - Nidor starał się sklecić i wypowiedzieć jakieś zdanie, którego Vesper nie rozumiał, ale podświadomie znał jego znaczenie, czuł je w sobie. Przyciągnął bliżej siebie głowę partnera i zagłębił się z nim w długim pocałunku. Wtedy nadeszło spełnienie. Młodszy Nocarz poczuł w sobie nieznane ciepło, rozchodzące się po jego ciele. Jednocześnie z jego gardła wyrwał się mocny krzyk rozkoszy stłumiony ustami drugiego mężczyzny.
Kołysali się jeszcze przez chwilę, napędzeni rytmem. Nidor całował twarz przyjaciela, starając się w ten sposób dać mu ukojenie, a może porostu delektował się nią i tak bliską jej obecnością. Vesper leżał pod nim bezsilnie i tylko prawą ręką gładził jego włosy, które nadal były przyjemnie chłodne. Lewa ręka opadła niedbale na pościel, dając do zrozumienia, że jej właściciel jest zmęczony. O tym, że był również szczęśliwy świadczyły jego oczy i lekki uśmiech na ustach. Potem był zaskakująco niemiły moment. Kapitan Nocarzy powoli wysunął się z kochanka, który poczuł się z tym zadziwiająco dziwnie. Poczuł się dziwnie pusty, tak jakby coś stracił. Skarcił się w duchu za tak nonsensowne porównania i pomysły. Starszy wampir opadł obok niego także wyraźnie zmęczony. Leżał i spokojnie oddychał na ramieniu młodszego, który cały czas mimowolnie bawił się jego włosami. Trwali tak w ciszy. Nic nie było im w tej chwili potrzebne, nie czuli chłodu, który znowu zaczął ogarniać pokój, nie potrzebowali ubrań które leżały na podłodze. W pewnym momencie Nidor się lekko uniósł na łokciu, przesunął odrobinę niżej i zaczął zlizywać białą lepką spermę z brzucha partnera, który patrzył na to z zaciekawieniem i narastającą radością. Vesper nie umiał sobie wytłumaczyć, czemu ten widok sprawia mu taka przyjemność. Po prostu podobało mu się, w jaki sposób jego przyjaciel troszczy się o niego. Dość niezwykły sposób okazywania troski, trzeba przyznać, ale na pewno miły i uroczy. Młody Nocarz podniósł się na ręce, a drugą chwycił kochanka za podbródek i pocałował. Poczuł smak swojej spermy na ustach Nidora i uśmiechnął się szeroko.
-Gorzkie i słone... bleee. Skrzywił się w udawanym obrzydzeniu Vesper.
-I kto to mówi? To przecież twoje. Uśmiechnął się, zdając sobie sprawę z gry partnera. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, aż w końcu obaj wybuchli śmiechem. Gdy już obaj się uspokoili, Nidor dziwnie spoważniał, co zaniepokoiło jego drugiego Nocarza.
-Co jest? spytał rzeczowo, bo nie miał zamiaru bawić się w podchody, ani owijanie w bawełnę.
-Mam nadzieje, że się nie gniewasz że... że w tobie doszedłem bardziej wyksztusił niż powiedział kapitan Nocarzy, patrząc się gdzieś w przestrzeń pokoju. Vesper szczerze, nie wiedział, jak zareagować. Nie był nawet pewny, czy jego przełożony mówi poważnie, czy się z niego nabija, w dość nietypowy dla siebie sposób. Nigdy by nie pomyślał, żeby się za coś takiego złościć. Dla nich obu był to pierwszy raz, a o upodobaniach to można mówić dopiero za którymś razem. Zastanowił się chwilę nad pytaniem i nad uczuciem, które wtedy czuł i nad tym, co teraz czuje. Wtedy było... niesamowicie. Ciepło i świadomość spełnienia i rozkoszy partnera. Co do chwili obecnej, miał wiele wątpliwości, ale nie tyle, żeby się złościć. Popatrzył znowu na Nidora. Ten cały czas patrzył się gdzieś przed siebie. Westchnął, wypuszczając z płuc ciepłe powietrze.
-Nidor - chwycił go delikatnie za brodę i odwrócił w swoją stronę. - Wyjaśnij mi, jak mógłbym za coś takiego się gniewać? Przecież to śmieszne i proszę nie zadawaj takich nonsensownych pytań w przyszłości. Choć musze przyznać, że to było dość dziwne i nietypowe przeżycie, ale mimo wszystko... nawet miłe he he... takie hmm
ciepło w środku na potwierdzenie swych słów złożył mu na ustach długi leniwy pocałunek. Nagle przyszedł mu do głowy pewien genialny pomysł na rozładowanie atmosfery. Tylko, że wiesz mam nadzieję, że nie zajdę przez to w ciąże? Bo kto wie, jak to jest z tymi naszymi symbiontami zapytał zaczepnie i patrzył z lubością na dziwnie zmieszaną minę Nidora. A jeśli nawet, to mam nadzieję, że przyznasz się do ojcostwa.
-Oczywiście, do naszych dzieci zawsze się przyznam. Obaj wybuchli śmiechem.
Ta gra słowna, mimo swej pozornej beztroskości była dla obu sygnałem, że to nie była jednorazowa przygoda, że nie był to tylko sex. Oczywiście żaden z nich też nie powiedział tego głośno. Zostało to tylko w słodkim niedopowiedzeniu.
Siedzieli na łóżku jeszcze przez chwilę razem, opierając się o zimną ścianę, rozkoszując się tylko tym, z jaką łatwością przychodzi im po prostu przebywanie ze sobą i czerpanie z tego przyjemności. Niestety czasu nie da się w żaden sposób zatrzymać. Nidor powoli wstał, łóżko pożegnało go cichym skrzypnięciem i zaczął zbierać swoje porozrzucane ubrania. Cienka, bawełniana podkoszulka nie przeżyła tej nocy, ale reszta ubrań miała się całkiem dobrze. Ubierał się powoli, obserwowany przez parę oczu przyjaciela. Gdy był już cały ubrany, przeczesał palcami włosy i stanął przy drzwiach z dłonią na klamce. Odwrócił się do wciąż nagiego siedzącego na łóżku Vespera i uśmiechnął się. Miał już wychodzić. gdy usłyszał w głowie wiadomość, której się nie spodziewał.
-Przygotuj się na rewanż. - Przystanął w pól kroku ,uśmiechnął się i wyszedł. Nie trzeba było nic mówić ani wysyłać. Wszystko było jasne i oczywiste. Żadna Winorośl nie będzie już żadnemu z nich potrzeba.














Comments
A jakieś rysunki/zdjęcia/inne wizualne prace...?
--
Kto w niej pływać nie uczony (...)
brakiem tlenu, ścięciem mięsa wnet zostaje w niej rażony...
Formacja Nieżywych Schabuff
Wciskaj zawsze "Reply", bo inaczej nie widzę twojej odpowiedzi.
Przeczytałam. No... hmm... Co mam powiedzieć? Mogę się jedynie czepnąć techniki.
Dobrze się czyta w każdym razie.
A teraz technika...
Damy sobie rade we dwóch. - W jego... "W" jest niepotrzebnie duże.
Vesper odwrócił się do niego i uśmiechnął się blado.
podwładnego, ani podopiecznego. Tu bym zrobiła kropkę, nie przecinek.
nawiązała się między nimi wieź
mimo wszytko, obojętnie co by się nie stało, tak myślniki zamiast przecinków.
twarz w dłoniach Vespera przecinek po dłoniach.
Ten wpierw nie zareagował najpierw. "Wpierw" to błąd językowy.
lecz po chwili czując lekkie gładzenie po "chwili" przecinek.
wykrzyknąć żeby go nie pocieszać przecinek po "wykrzyknąć".
Wybrał drugą opcje.
Wybrał ją mimo silnego sprzeciwu jego silnego, męskiego libido. Nigdy nie był z kimś silniej związany pierwsze można zmienić na "stanowczego", drugie skasować, bo niepotrzebne, a trzecie zmienić na "bliżej".
rodziną i przez skasować "i", zrobić kropkę.
dobrze i że czuł skasować "że".
mężczyzny .....zaśmiał się chrapliwie wybacz, ale... a co to za znak przestankowy?
tyle żeby przecinek.
siebie , że(...) tak , tak skasuj pierwszą spację. A w ogóle to drugie "tak" jest niepotrzebne. Niby niektórzy tak mówią i myślą... ale mimo wszystko słowo pisane to co innego.
dokańczać, kończyć.
zarejestrować . spacja... skasuj ją...
Łączyła ich już tylko cieniutka niteczka śliny, jak most między ich wargami blebłebłebłeeee!!! Ale poprawne technicznie.
dzieciak nie wie co po "dzieciak" i "wie" przecinki.
Cholera!! dostaw trzeci wykrzyknik.
Mocarz
rozmyła się zostawiając przecinek po "się".
bo kurwa z przecinki albo myślniki przed i po "kurwa".
chwile
czujesz, tzn domyślam "tzn" zmień na "to znaczy". "Tzn." albo "tj." to skróty do pism urzędowych lub notek encyklopedycznych.
ale najgorszym jednak synonimy. Skasuj jedno.
fakt że przecinek.
nie przyjemna razem.
mówiąc tłumaczenie przecinek.
koszmarem niż jw.
niż ... spacja nie tu. Skasowałabym drugie "niż". Powód opisany gdzieś wyżej, przy okazji podobnego przypadku.
ledwie ledwo.
tą, niemal niepotrzebny przecinek.
zasłonięta grrr...?
całuje grrr...?! Poza tym postaw spację po myślniku na początku wersu. To samo w nastę
odpowiedz grrr...!
opierając się po bokach jego głowy ja bym zmieniła na "opierając się o nie obok jego głowy".
Mocarz
Teraz już obaj oddychali głęboko i ciężko, a to co miało się zaraz zdarzyć jeszcze bardziej ich podniecało niby sie nie znam, ale wydaje mi się, że w takich momentach się oddycha raczej płytko, prawie wcale. Czy się mylę?
drzwi , próbując spacja... niepotrzebna... Poza tym dalej jest "ich". Zmieniłabym to na "partnera".
ta, jednak niepotrzebny przecinek.
-Z resztą razem. I postaw spację po myślniku.
nadzieje
resztą mam nadzieje sobie przecinki po "resztą" i "nadzieję".
były coraz bardziej ostrze i nerwowe znajdź błąd.
pozbyć się ubrań partnera były coraz bardziej ostrze i nerwowe. Obaj mężczyźni próbowali jak najszybciej zdjąć ubranie z partnera a potem masz mnóstwo niepotrzebnych spacji przed przecinkami.
determinacją bo przecinek.
Pocałunki które jw.
Dłuższa chwile
penisa przełożonego "przełożonego" jest niepotrzebne. Wiadomo, że to przełożony, a owo słowo psuje klimat.
żołędzia żołędzi.
-he he he Jego spacja po myślniku, duża litera na początku zdania i kropka po trzecim "he".
Nidor, rozebrał niepotrzebny przecinek.
Starszy nocarz nie tu duża litera.
Temu jak przecinek.
ciele starając jw.
to co jw.
zciągnoł !!!
upewniło ze przecinek i literówka.
Teraz Obaj po co "obaj" z dużej litery?
przygryzał aby przecinek.
dyszał ale przecinek.
bolec więc literówka i przecinek.
sexu przez "ks". Jesteśmy w Polsce.
zdecydował ze< literówka i przecinek.
starszego aż przecinek.
Patrzyli się sobie w oczy "się" niepotrzebne. Błąd językowy.
fizycznie ale przecinek. Przed każdym "ale" jest przecinek. Nie chce mi się więcej tego wyrzucać. Jeśli ci zależy na dobrej stronie technicznej - sama poszukasz i poprawisz.
Same samo.
bo wkońcu po co były winorośle. e?
obraz przyjaciela sprzed oczu, "sprzed oczu" niepotrzebne.
gorącą podniecającą czerwoną przecinki. Wyliczasz.
Młodszego nocarza poczuł w sobie nieznane ciepło Młodszy nocarz.
to śmieszne i proszę przecinki przed i po "proszę".
Niepotrzebna moim zdaniem wzmianka o robieniu laski i wspomnieniach Nidora. Jakby to powiedzieć... psuje klimat.
A z tą winoroślą bez całej historii nie wiem, o co chodzi. Na twoim miejscu bym to skasowała, bo... albo chociaż wytłumaczyła w jakimś miejscu, co to i z czym się wiąże.
Nie wszystkie literówki wywaliłam, bo mi się nie chciało. Jeśli przeczytasz, to zobaczysz.
Czytaj swoje utwory przed wklejeniem.
Nio. Chciałaś - to masz.
--
+++Error Of Division By Cucumber. Install Universe Again And Reboot.+++
+++Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj.+++
HEX
Terry Pratchett, "Hogfather" ("Wiedźmikołaj")
a teraz będe sie bronić.
swoją prace przed wklejeniem czytalam , i to nie raz i serio szukałam błedów , ale jest mały defekt ; ja ich nie widze bo mam poważnie rozwinięta dysleksje ( nawet nie wiem czy to dobrze napisałam)
co dalej
w moich tekstach czesto wystepują powtórzenia że np
bla bla bla naprawde, naprawde bla bla bla ...mam juz taki nawyk i jakby to mój głupi bo głupi ale znak rozpoznawczy
co do winorośli ....to jest fanfik a nie odrzielne opowidanie
Nawet pierwsze kilka zdan jest przepisanych bezpośrednio z ksiazki i akcja tu opisana jest ściśle wklejona w akcje " Nocarza" z tad też te wspomnienia przemyslenia i takie żeczy których osoba nie znajaca "Nocarza" moze nie załapać , ale według mnie sa do przeżycia.
Robienie laski miało byc bo to była swego rodzaju czyjaś proźba, miałam opisac scene więc to zrobiłam. I tak według mnie jest sporo tam romantyzmu.
I to sa Nocarze , oddział specjalny ble blke ble ...nie chce mi sie tłumaczyć , gdzies w necie jest fajna stronka [link]
"Cholera!! dostaw trzeci wykrzyknik" nie łapie, czemu ??
Co dalej , z powturzeniami walczyłam ale jakbym zrezygnowała z polowy okresleń co robi kto to ja sama bym się pomyliła po pewnym czasie. Moze się to u mnie wiązać z tym że poprostu nie znooosze jak się gubie w czyimś tekscie i nie wiem kto komu ( wiadomo co)
z drugiej strony na tak duża ilośc okresleń co kto robi nie było chyba najgorzej z tymi powtórzeniami.
Na temat przecinków nawet nie dyskutuje bo ja nie umiem ich wstawiać ...a moje zdania zawsze są i tak rozciagle i zawiłe.
No to na tyle innych pomysłów jak sie usprawiedliwić nie mam....
moze to poprawie ...tylko raczej nie umiem tego zrobić , bo moja interpunkcja jest do dupy ..to znaczy zła
--
It every instinctive, not always is natural. And on the contrary.
A trzeci wykrzyknik dostaw, bo nie istnieje w żadnym języku taki znak interpunkcyjny, jak dwa wykrzykniki. Albo jest jeden, albo trzy. Dwa to błąd interpunkcyjny, o ile się nie mylę, podpadający pod ortografię.
Powtarzanie tych samych słów - jak już mówiłam - jest błędem. Zwłaszcza w narracji. Chyba, że tworzysz jakąś postać, która wygląda jak niejaki pan Herbatka, do tego nosi okulary, jak główny bohater Flubbera i jest pogiętym składakiem, jak każdy Igor. I tenże ma dodatkową jakąś skazę na mózgownicy, która każe mu robić błędy językowe co drugie słowo, a oprócz tego zapewne jeszcze się jąkać i stawiać na głowie całą ortografię, gramatykę i interpunkcję. A dodatkowo jeszcze wywlekać na wierz zamierzchłe czasy mówienia rzeczy w stylu
- Pani matko, jadą.
- Któż taki?
- Wrodzy.
- Wrodzy?
- Źle mówię?
Ale w takich opowiadaniach jak to, tego typu powtórzenia są błędem językowym, a nie znakiem firmowym.
Domyśliłam się, że masz dysleksję.
Ale niektóre z tych błędów to ewidentnie literówki, bo nawet dyslektyk nie byłby w stanie stworzyć czegoś takiego. Wiem, bo po pierwsze w liceum z dwójką przyjaciół nie mieliśmy co robić na lekcjach, więc pisaliśmy razem książki. Oboje mają dysleksję.
I ja też miałam. A dysgrafię, czort wie, czemu nigdy nie stwierdzoną oficjalnie, dalej mam.
Nie chodziło mi o całkowitą likwidację laski. Źle się wyraziłam. Chodziło mi o wzmiankę "nigdy nie robiłem nikomu laski, ale pamiętam, jak robiła mi ją...". Wspomnienia i przemyślenia.
A samą laskę zostaw, jak najbardziej.
Z owym "Mocarzem" chodziło mi o literówki popełnione kilka razy. Napisałaś "Mocarz", zamiast "Nocarz". Nie chodziło mi o to, że niby "Nocarz" jest źle. Słyszałam to słowo, choć książki nie czytałam.
Hm. Jeśli nie masz zamiaru poprawić, to po co chciałaś komenta?
--
+++Error Of Division By Cucumber. Install Universe Again And Reboot.+++
+++Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj.+++
HEX
Terry Pratchett, "Hogfather" ("Wiedźmikołaj")
A i jeśli chodzi o dysleksje ...może być naprawde kłopotliwa i nawet nie wyobrażasz sobie jak wyglada mój tekst bez 3 godzinej lub dłuszej zwykłej poprawki z wordem ....
jeszcze to poprawie lecz niestety nie wiem kiedy, postaram sie jak najwcześniej ale nie wiem czy jutro da, rade ...a sobote i niedziele mam cała zajeta konwentem i korkami z gegry....
Jeszcze raz dzięki za twój trud .tród....chyba to pierwsze...ee..za twój wysiłek
--
It every instinctive, not always is natural. And on the contrary.
Ok, ok.
Wyobrażam sobie. Nie powiedziałam, że miałam dysleksję? I mam dysgrafię, co również nieco przeszkadza w funkcjonowaniu? I... to sie nazywa... a, tak. Zaburzenia lateralizacji. To znaczy przez całą podstawówkę pisałam N odwrotnie, niż być powinno, do tej pory mylą mi się prawa i lewa czasami, stron świata na mapie nie mogłam wykuć do połowy liceum, nie mówiąc już o rozpoznawaniu ich w naturze.
I nie jestem w stanie się nauczyć nut. Myślisz, że jest to jakoś sklasyfikowane?
--
+++Error Of Division By Cucumber. Install Universe Again And Reboot.+++
+++Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj.+++
HEX
Terry Pratchett, "Hogfather" ("Wiedźmikołaj")
ja gegre zdaje na maturze wiec z kierunkami nie moge mieć aż takich problemów
--
It every instinctive, not always is natural. And on the contrary.
Z dużymi liczbami też mam problem -są dla mnie na tyle abstrakcyjne, że nie potrafię ich sobie wyobrazić. Ale nie wiem, czy to tylko mój problem.
W każdym razie nie potrafię ocenić ilości ludzi w danym miejscu.
Ale gdybym zdawała geografię na maturze trzy lata temu, to bym zdała.
--
+++Error Of Division By Cucumber. Install Universe Again And Reboot.+++
+++Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj.+++
HEX
Terry Pratchett, "Hogfather" ("Wiedźmikołaj")
--
avatar done by [link]
Commisions:
I OFFER SOMETHING LIKE THIS: [link] OR [link] FOR 1 OR 3 MONTHS SUBSCRIPTION
Previous Page12345...Next Page